Kiedy niebo nawiedza ziemię

  • 29,00 zł 20,30 zł
  • szt.
  • Dodaj recenzję:
    • Producent: Dobry Skarbiec.pl
    • Waga: 0.6 kg
    • Dostępność: Jest
      Czas realizacji: 1 - 2 dni robocze
    • Autor: Bill Johnson
    • ISBN: 9788361131243
    • Liczba stron: 256
    • Wymiary: 14,5 x 20,5 cm
    • Rok wydania: 2009

    Ta książka buduje wiarę. Wzywa każdego chrześcijanina do życia, w którym znaki i cuda są codzienną rzeczywistością.

    – John Arnott

    Każdy może chodzić w sferze cudów – nawet ty!
    Jeśli kiedykolwiek powstało w twoim sercu pragnienie, by chodzić w nadprzyrodzonej mocy Bożej, oto twoja szansa!

    Naprawdę jest możliwe, by ludzie chodzili w Bożej rzeczywistości. Chrystus przyszedł, aby pokazać nam drogę. Musimy odkryć prawdziwą tożsamość, jaką mamy w Nim, i zacząć dążyć do spełnienia Bożych obietnic dotyczących sfery cudów. Bill Johnson nie tylko naucza na temat tej sfery, ale jej nam udziela zmieniając całkowicie nasz sposób myślenia.
    Jeśli nie chodzisz w rzeczywistości cudów, żyjesz daleko poniżej poziomu, do którego uprawnia cię twoje dziedzictwo. „Kiedy Niebo nawiedza ziemię” zapewni Ci wszystko, czego potrzebujesz, by zacząć doświadczać cudów na co dzień.

    Pastor Bill Johnson kontynuuje pięciopokoleniową rodzinną tradycję charyzmatyczną, wnosząc bogate dziedzictwo życia w Duchu Świętym. Bill wraz z żoną usługuje w wielu kościołach, które biorą udział w obecnym przebudzeniu. Ta „sieć” współpracujących ze sobą przywódców wykracza poza granice denominacyjne oraz buduje relacje, które umożliwiają przywódcom kościoła chodzenie w czystości i mocy.
    Bill i Brenda (Beni) Johnson są starszymi pastorami Bethel Church, w Redding, Kalifornia, USA. Cała trójka ich dzieci wraz z małżonkami zaangażowana jest w służbę na pełny etat. Mają też czworo wspaniałych wnuków.

    Spis treści
    Posłowie
    Wstęp
    Rozdział 1 Zwyczajne chrześcijańskie życie
    Rozdział 2 Odnowione Posłannictwo
    Rozdział 3 Pokutować, by ujrzeć
    Rozdział 4 Wiara – zakotwiczona w rzeczywistości niewidzialnej
    Rozdział 5 Modlitwa, która ściąga niebo na ziemię
    Rozdział 6 Królestwo i Duch
    Rozdział 7 Namaszczenie a duch antychrysta
    Rozdział 8 Nauczanie, które prowadzi do spotkania
    Rozdział 9 Dzieła Ojca
    Rozdział 10 Bezsilność: niepotrzebna i niezrównoważona
    Rozdział 11 Wysoka cena niewielkiej mocy
    Rozdział 12 Nasz dług wobec świata: Spotkanie z Bogiem
    Rozdział 13 Nasza tożsamość w tym świecie
    Rozdział 14 W roli najeźdźców!
    Rozdział 15 Jak przegapić przebudzenie?
    Rozdział 16 Przenikanie struktur Babilonu
    Rozdział 17 Obecne przebudzenie

    Podtytuł: Praktyczny przewodnik do życia pełnego cudów
    Liczba stron: 256
    Format: 145 x 205 mm
    Oprawa: miękka foliowana
    Cena detaliczna: 29 zł

    Fragment Rozdziału 1

    Zwyczajne chrześcijańskie życie

    Nie jest normalne, jeśli chrześcijanin nie pragnie oglądać tego, co niemożliwe. W nasze duchowe DNA wpisany został głód obserwowania, jak wszystkie niemożliwości, które nas otaczają, uginają kolana na imię Jezusa.

    Była zimna deszczowa sobota. Rozesłaliśmy zborowe autobusy do najbiedniejszych dzielnic Redding, naszego miasteczka, by odnalazły ubogich i bezdomnych. Państwo młodzi niecierpliwie czekali na ich powrót. Przygotowali wspaniały posiłek, by uczcić przybycie najważniejszych gości na ich ślubie.
    Ralph i Colleen poznali się pracując razem w naszym kościele w służbie dla potrzebujących. Łączyła ich pasja dla Boga i miłość dla ubogich. Tworząc listę prezentów ślubnych, które chcieliby dostać, Ralph i Colleen nie skorzystali jak większość par młodych z oferty dobrego domu towarowego, ale wybrali upominki w supermarkecie. Znalazły się wśród nich wyłącznie ciepłe kurtki, czapki, rękawiczki i śpiwory, które... mieli zamiar podarować swoim gościom. To nie miał być zwyczajny ślub.
    Kiedy spotkałem się z nimi przed samym ślubem, powiedzieli, że chcą, abym pozostał wrażliwy na głos Ducha Świętego, gdyby okazało się, że Bóg chce kogoś uzdrowić w trakcie ceremonii ślubnej. Gdybym otrzymał słowo wiedzy dotyczące czyjegoś uzdrowienia, miałem w tym samym momencie przerwać uroczystość i modlić się o chorych. Jako pastor byłem podekscytowany i nie mogłem się doczekać, żeby zobaczyć, co się wydarzy. Ralph i Colleen stworzyli zbyt dobre warunki dla cudów, by Bóg mógł nie dokonać czegoś nadzwyczajnego.
    Rozpoczęła się uroczystość. Jeśli nie liczyć tego, że czas uwielbienia był nieco dłuższy, a po nim nastąpiło krótkie głoszenie ewangelii i modlitwa o zbawienie, przebiegła całkiem zwyczajnie.
    Nietypowe było natomiast oglądać wśród gości weselnych ludzi, którzy przyszli po prostu, żeby coś zjeść. Nie było to złe. Po prostu nietypowe. Po zakończeniu uroczystości ślubnej państwo młodzi udali się bezpośrednio na miejsce, gdzie odbywało się wesele, stanęli za stołem i nakładali swoim gościom jedzenie. Posiłek był wyśmienity. Głodni zostali nasyceni. Bogu się to podobało.
    Ale zanim ślub się w ogóle rozpoczął, podeszły do mnie dwie czy trzy osoby, które poinformowały mnie z radością w głosie: „Jest tu ktoś, komu zostało tylko 2,5–3 lata życia!”. To był kamień milowy. Cuda uzdrowienia stały się bardziej powszechne, do tego stopnia, że śmiertelna choroba stawała się potencjalną okazją do doświadczenia cudu zamiast czymś, czego należy się bać. Już to samo w sobie jest dla mnie spełnieniem marzeń – ludzie Ameryki Północnej oczekujący od Boga nadprzyrodzonych działań.

    CUDÓW CIĄG DALSZY
    Miał na imię Luke. Tak jak większość ludzi, którzy przyszli na ślub z ulicy, on i jego żona Jennifer pojawili się, ponieważ wiedzieli, że dostaną coś do zjedzenia. Luke miał trudności z chodzeniem, musiał używać laski. Dodatkowo na obu przedramionach i dłoniach miał założone szyny, a na szyi duży kołnierz ortopedyczny.
    Po posiłku mój brat Bob i ja przyprowadziliśmy ich do kościelnej kuchni, dopytując się o szyny na rękach Luke'a. Powiedział, że cierpi na zespół cieśni nadgarstka. Spytałem, czy zgodziłby się zdjąć szyny i pozwolił nam się o siebie modlić. Odpowiedział, że tak. (Zawsze, o ile to możliwe, staram się usunąć wszelkie elementy, w których dana osoba może pokładać zaufanie zamiast zaufać Bogu.) Kiedy Luke był gotowy, położyliśmy ręce na jego nadgarstkach nakazując, by tunele w nich się otworzyły, a wszelkie drętwienie i ból zniknęły. W chwilę później Luke swobodnie poruszał dłońmi ciesząc się uzdrowieniem, które otrzymał.
    Kiedy spytaliśmy, dlaczego chodzi o lasce i co jest nie w porządku z jego nogą, opowiedział o potwornym wypadku, jakiego padł ofiarą. W jego wyniku założono mu protezę łydki i uda oraz stracił połowę jednego z płatów płucnych. Chodzenie sprawiało mu trudności i było bolesne. Kiedy chirurdzy poskładali go po wypadku, okazało się, że jedna jego noga jest o 2,5 cm krótsza. Poprosiłem Luke'a, by usiadł, i zachęciłem go i jego żonę, by bacznie obserwowali, co będzie robił Bóg. Uniosłem i przytrzymałem nogi Luke'a tak, by zarówno różnica długości jak i zmiany, które miały nastąpić, były jasno widoczne. Nakazaliśmy nodze urosnąć. Urosła. Luke wstał i zaczął przenosić ciężar ciała z nogi na nogę zupełnie jakby przymierzał nowe buty, w końcu powiedział „No, teraz jest dobrze”. Reakcje osób nieuczęszczających do żadnego kościoła są zazwyczaj bardzo konkretne... i bardzo orzeźwiające. Zaproponowałem, by Luke przeszedł się w tę i z powrotem po pomieszczeniu kuchennym. Zrobił to chętnie, nie odczuwając żadnego bólu. Bóg działał. Uzupełnił brakujące dwa i pół centymetra kości i usunął wszelki ból spowodowany wypadkiem, jaki przeżył Luke.
    Nasze następne pytanie dotyczyło jego karku. Dowiedzieliśmy się, że miał raka i zgodnie z diagnozą pozostało mu jeszcze tylko 2–3 lata. Wyjaśnił, że potrzebuje kołnierza podtrzymującego z powodu utraty mięśni w tym miejscu. Kołnierz utrzymywał jego głowę w odpowiedniej pozycji. W trakcie tej rozmowy dookoła stała już spora grupka ludzi. Zebrali się nie w charakterze gapiów, ale jako uczestnicy. Na moją prośbę Luke zdjął kołnierz, podczas gdy jeden z mężczyzn z naszego kościoła, który był lekarzem, podtrzymywał jego głowę w bezpiecznej pozycji. Kiedy zaczęliśmy się modlić, usłyszałem, jak lekarz nakazuje, by pojawiły się nowe mięśnie. Wymieniał ich łacińskie nazwy. Byłem pod wrażeniem. Kiedy skończyliśmy, Luke obrócił głowę z boku na bok. Wszystkie mięśnie zostały odbudowane. Przyłożył dłoń do szyi z jednej strony i wykrzyknął „Guzy zniknęły!”.
    Podczas następnych badań jego lekarz stwierdził, że Luke jest zdrowy, a cuda działy się dalej i Bóg działał nie tylko w sferze uzdrowienia fizycznego. Luke i Jennifer zaczęli służyć Jezusowi jako swojemu Panu i Zbawcy. W przeciągu kilku tygodni Luke po raz pierwszy od 17 lat znalazł pracę. Jezus uzdrawia całą osobę.

     

    Kiedy niebo nawiedza ziemię Fragment